Ostatnimi czasy gdy przeglądamy komunikaty, nowinki, tudzież inne wiadomości, spotykamy się ze statystykami ewidentnie przemawiającymi, że Terranie to rasa dominująca w sieci. Inaczej dzieje się w nieco innych rejonach świata, ale w naszych włościach sprawa ma się nieciekawie. Wszędzie gdzie no okiem nie łypnąć tam ludzie, ludzie i ludzie. Patrząc z perspektywy Zerga – do stołu podano obiad nieprzeciętnych rozmiarów, na srebrnej tacy i z luksusowymi sztućcami (które i tak na nic się zdadzą). Jednak spoglądając na sytuację od strony gracza, to licho to wygląda. Raz, że rozgrywka staje się coraz bardziej nużąca, a dwa – przykro tak patrzeć jak to się ludziska po łbach tłuką, mając nad sobą groźbę inwazji Zergów lub innej zmory. Toteż usilnie zachęcam wszystkich do gry Zergami, gdyż takowych najmniej uraczyć można na BattleNecie. Właśnie! Dlaczego sytuacja jest taka, a nie odwrotna? Warto zauważyć, że nie bez powodu Terranie to ludzie (masło maślane). Jeśli ktoś do tej pory nie zwrócił uwagi kim gra, to teraz ma ku temu okazję. Ludzie są rasą najlepiej przystosującą się do zaistniałych okoliczności, a co za tym idzie, konstrukcja ich jest prosta jak budowa cepa, jeno cep rąk i nóg nie posiada. To tłumaczy czemu tak często gracze wybierają ową rasę. W moim przypadku, i zapewne nie tylko moim, dochodzi również kwestia lubowania się w odgłosie rozgrzewanych i odpalanych c-14 Gauss Gun’ów i wyrzucaniu nabojów w hurtowych ilościach. Ach, ten dym sunący z luf i iskry sypiące się jak grzyby pod koła! Jednak nie ograniczmy się panowie (tudzież panie, jeśli jakieś to czytają)! Każdy szanujący się facet, jest człowiekiem renesansu i musi umieć grać wszystkimi trzema, a nawet czterema rasami. Dlatego też umiejętności swoje rozwijam w każdej dziedzinie, aby, gdy tylko nadejdzie pora, zaskoczyć wszystkich na jakimś turnieju i zgarnąć cała pulę nagród i zdominować uniwersum. Ale dosyć o mnie…
Punktem kluczowym tej rozprawy, jest to, iż Blizzard zastanawia się nad balansem ras. Jeśli śledzicie nasze nowinki uważnie to wiecie, że wielu graczy narzeka na słabość Zergów. Iście bzdurne konfabulacje! Jak to najsilniejsza rasa w świecie może być najsłabsza na BattleNecie? Rozważmy to zatem. Zergów charakteryzuje bardzo szybkie tworzenie jednostek w środkowej i końcowej fazie rozgrywki – to jest to w czym większość graczy mitręży. Zerg, jak sama nazwa świadczy (kto grał we wszelakie MMO ten wie), to zasypywanie wroga nieskończonymi hordami maszkar rozmaitymi. Tak, tak, panowie. Jak mawiają – gdy wrogów kupa, to i Zeratul dupa.
Różne taktyki można przyjąć, ale większość z nich w wykonaniu „casual’ów” kończy się na zerowym rozwoju, a ciągłym spamowaniu, w kółko i nazad, tych samych jednostek. A jak wiadomo jednokierunkowe spojrzenie zawsze kończy się kupą w dzwonki. Wystarczy spojrzeć na Koreańczyków, którzy w rankingach zasuwają Zergami przednie. A i resztą ras również. To świadczy o tym, że balans jest względnie zachowany, a nam brakuje umiejętności i tupetu by przyznać się jak bardzo w gacie sramy grając Zergami. A wystarczy się wziąć za robotę… I na nic zdadzą się jęki, że roboty u nas ni ma. I co ja na to powiem? Wyrzeknę więc jasne stanowisko serwisu DarkArchon (i mam nadzieję, że koledzy mnie za to łomotu nie spuszczą, bo jeszcze o zdanie nie sptytałem) – Zergami grać i wygrywać da się i MY wam w tym pomożemy! Zobowiązuję się więc, jako pierwszą rasę, dokładnie opisać właśnie naszych milusińskich Zerglaków. Taktyki niepojęte i niewykonalne, ale tylko z pozoru, ujrzycie tam. Wina skosztujecie, dziewek zacnych uraczycie, tyłka na słońcu wygrzejecie!
Żart
Powodzenia w grze Zergami!
Średni art. Styl w ogóle mi się nie podoba, trochę za dużo razy odbiegałeś od tematu.
Problem w grze zergami jest taki, że aby dobrze nimi grać trzeba być zdolnym do wyciągania takiego APM-u jaki są w stanie wyciągnąć jedynie koreańskie klony hodowane do grania w e-sporty.
Bob, uwierz mi, że aż takiego nie trzeba wyciągać
Skupiam się aktualnie na grze Zergami i bardzo często wystarczy dobre macro i odpowiednia kolejka budowy, choć masz rację, że wysoki APM odgrywa poważną rolę. Ale to wystarczy ćwiczyć
shpoora – niestety z pisaniem w dniu powszednim nie mam wiele wspólnego, a nawet zajmuje sie sprawami kompletnie nie związanymi z tym. Profesjonalizmu nie ma co po mnie oczekiwać, choć staram się robić co tylko mogę, aby poprawiać swoje umiejętności